o sobie ...

każda z moich pasji jest jak namiętność, bez której nie potrafię żyć - dzięki nim latam ... w swoich pracach staram się zachować własną niezależność i indywidualność - nie podążam za trendami, nie "ścigam się" - we wszystkim co robię jestem w 100% sobą ...

15.04.2016

CANDY

jestem...
w końcu...
nie pytam jak długo...
czas pokaże...
teraz chciałabym tylko trwać -
nie myśląc nie pytając, nie czując...
tak jest łatwiej...
idziemy dalej...


tymi słowami przywitałam się z wami 8 lat temu i dziś je ponawiam, 
bo tak naprawdę miotam się ostatnio, miotam ... i szukam "pomysłu na siebie"
ale dziś jest szczególny dzień i na tym się skoncentrujmy, 
dziś mój blog (choć to właściwie jego druga odsłona) i ja świętujmy 8 lat!


sto lat sto lat

jest tort i świeczki (no jedna) i niespodzianka dla was czyli oczywiście CANDY
do zgarnięcia papiery Bee Scrap: "Craftowe Marzenie", "Kraina Czarów",
"Góralska Melodia", "Na Ludowo", "Śnieżny dzień"


+ broszka (wykonana według kolorów zwycięzcy)

+ kartka (wykonana według kolorów i wytycznych zwycięzcy)

trzy nagrody jeden zwycięzca !!!
 
ZASADY 1. zostań obserwatorką /-em bloga ;)
2. zaproś mnie do znajomych na FB ---> klik ... (jeśli masz ochotę)
3. umieść info o moim CANDY na FB :D (nie obowiązkowe)
4. OBOWIĄZKOWO umieścić BANER zabawy
na swoim blogu (lub stronie FB, jesli nie masz bloga), 
i nie zapomnij go podlinkować !!!


5. a teraz ... klik do "żaby" widzicie jakie to proste :* :* :*
aaaa jeśli w komentarzu zostawicie kilka słów będzie mi podwójnie miło ;)

a może ktoś z was lubi szczególnie jakaś moją prace PISZCIE
 jestem bardzo ciekawa waszej opinii ... macie czas do 15 maja!


10.04.2016

wspomnienie ...

ten post będzie bardzo długi :P (tym co wytrwają gratuluję) a to dlatego, 
że postanowiłam zrobić sobie takie małe podsumowanie i cofnąć się wstecz
kilka lat, kiedy to wszystko się zaczęło ---> klik ... 
a działo się wówczas dużo ... bardzo dużo, choć w nieco innej formie

dziś mój świat dzielę między Kaju, koty i scrapbooking ... wtedy:

kiedy nie było mojej córki były przedszkolaki  
no i był mąż teraz męża już nie ma są ... znajomi ;) 
i w sumie oni wszyscy nie pochłaniali mojego czasu tak jak ta sztuka jedna, 
ale bezcenna - dlatego wiem, że warto choć już mówiłam to wiele razy
SAMOTNE MACIERZYŃSTWO jest trudne!

ogoniaste zawsze były, są i będą z tym, że wtedy dokarmiałam bezdomne Warszawskie koty
dziś ratuje porzucone w naszym lesie zwierzęta (obecnie na stanie dwie kotki - szukają domu)

była praca ... teraz jej nie ma a mam wrażenie, że pracuję 20h na dobę śpię 4
 i jeszcze mi za to nie płacą - za to ja przypłaciłam to zdrowiem - migrena to nic fajnego ...
odbiera ci już i tak już wykradziony czas i pozbawia życia na 3 dni co najmniej

towarzysko było aktywnie ... teraz uciekłam "do lasu" - ludzi zdecydowanie mniej 
ale zostali jakby ci "ważniejsi" ... sprawdzeni, ci na których mogę liczyć w każdej sytuacji
(czy ktoś pamięta, że prawie dwa lata temu usunęłam 500 osób z fb - wiesz w ogóle dlaczego?)

jakoś nie bawi mnie już wyścig szczurów i bycia tą NAJlepszą - to już przerabiałam i dziękuję ;)
robię to co kocham i tego się trzymam, choć ostatnio jakoś tak się zapętliłam
i szukam nowego pomysłu na siebie, na życie, na bycie ... a nawet pasję

kiedyś z tym było jakby łatwiej po prostu się coś czuło i robiło - stare czasy to fajne czasy :)

było szydełko i druty - od zawsze zresztą - zazwyczaj małe formy 
bo do dużych do dziś nie mam cierpliwości - słynne UFOki do dziś straszą z szuflady :P

rękawiczki dla Bergamotki (pierwsza wymiana)

podstawki pod kubki (moja ulubiona forma wykorzystania resztek)
 
 torebki (ten wzór był najbardziej popularny)


ba, nawet biżuterię wtedy robiłam ... ale była to krótka przygoda i bez wzajemności


potem zaczęłam szyć, głownie moje wielowarstwowe i fakturowe broszki
oswoiłam je i pokazałam jak nosić - był szał! moje klientki do dziś je noszą - miłe :)


filcem też się bawiłam :) czasami jeszcze po niego sięgam ...

magnesy na lodówkę (wycinanki z gotowego filcu)

 niektórzy wiedzą nawet o tym, że robiłam tatuaże: )

(projekt tatuażu)
malarstwo i rysunek niestety już wtedy porzuciłam :( brak pracowni, stała praca były jak
kropka nad "i" które przelały czarę - w tamtym czasie powstał tylko jeden obraz i kilka szkiców

 ptak (ołówek, długopis, marker)

 Anioł (ołówek)

 GNIEW (płótno, technika mieszana: olej, tempera, plakatówka, tusze do tatuażu)

o ceramice i szkle nie wspominam bo to działo się znacznie wcześniej i tylko było pokazywane

na szczęście pojawiła się wtedy Art Piaskownica a wraz z nią miałam okazję poznać
magiczny świat, który stanowi integralną cześć mnie do dziś - scrapbooking
przyjęcie zaproszenia do DT zaowocowało współpracą, która trwa do dziś - 7 lat!
 
notes (tkanina, koronki, rysunek cienkopisem)

  kartka (biały papier, gazeta, tusz, rysunek ołówkiem)

 kartka (papier do scrapbookingu, patyczki po lodach)
 
 
 kartka (urodzinowy misz-masz)

początki scrapbookingu to przede wszystkim moje "malowane" papiery, wydrapywanki i kolaż, 
barwienie kawą, lakierami do paznokci ... ręcznie robione kwiaty i poszukiwanie własnego stylu

  kartka (suszone rośliny, które potem wielokrotnie pojawiały się w moich pracach)

 kartka (CARDlift i moje ręcznie malowane papiery)

 kartka (papier malowany kawą)

pudełko + mini notesiki (pierwsza praca z materiałów od sponsora)

kartka (kolorowe papiery, tusz, rysunek długopisem)

 
  karta z pudełeczkiem (pierwsza kolorowanka - stempel)

 kartka (jedna z najpopularniejszych form kartek w tamtym czasie)

scrap/LO (to co kocham do dziś, wielowarstwowość i media)

 moja pierwsza kartka :)

pierwsza kartka ... pierwszy CARDlift (dziś wiem, że zbyt dosłowny!) 
pierwszy scrap ( który na długo zniechęcił mnie do tej formy)
i pierwsze prace z papierów całkowicie od sponsora! i brak chlapań :P 

 kartka (podkolorowany wydruk)

kartka ( gazeta, moje ręcznie malowane papiery)

 
kartka (mam do niej ogromny sentyment )

dziś - jak twierdzą ci co mnie znają - moje prace można poznać z zamkniętymi oczami
cechuje je wielowarstwowość, mnóstwo kwiatów i chlapania - pozostało mi też 
zamiłowanie do recyklingu - więc wciąż przerabiam ... a to pudełko, a to stary kalendarz ...
 nadal używam lakieru do paznokci i namiętnie foli OWV jako maski (maski w ogóle lubię)
kocham papierowe wycinanki i crackle do spękań - ale to moje jedyne kaprysy ;)

od wielu lat wierna jestem marce Rapakivi, choć oczywiście mam/miałam 
przyjemność pracować na wielu innych papierach i również je sobie cenię :)

poza piaskownicą były jeszcze dwa miejsca, które mnie ukształtowały: forum Craft Ladies
i DiRS - pierwsze dało mi okazję do spotkań w grupie i nauki nowych technik
drugie odkryło przede mną świat digi scrapów i wciągnęło mnie na maksa!
(pozornie też właśnie dzięki nim przekonałam się do scrapów/LO)
niestety oba te miejsca dziś już nie istnieją a szkoda bo miały swój niepowtarzalny klimat

od tamtego czasu poznałam mnóstwo kreatywnych duszyczek, które kochają i żyją pasją
byłam w rożnych DT, ale sentyment do tamtych miejsc jest jakby wciąż żywy
tam czas jakby zatrzymał się w miejscu, miał swoją magię - ten tu zbyt szybko gna 
a mnie ten pęd jakoś już nie pociąga bo choć owszem uwielbiam kreatywne spotkania i zloty 
to nic nie zastąpi ciszy nocy, kiedy Kaju śpi a ja tworzę :) mój mały magiczny świat
 teraz z wielu powodów wolę mój azyl - stąd "ucieczka do lasu", detoks i milczenie na blogu
 mam jednak nadzieje, że to cisza przed burzą, że jeszcze coś ważnego się wydarzy

jeszcze przecież w tej dziedzinie nie powiedziałam ostatniego słowa ...

i koniecznie zajrzyjcie do mnie 15 kwietnia!!!

05.04.2016

7. urodziny Art Piaskownicy ............ kto zgarnie ramkę?

odpowiedź jest prosta :) rameczka wędruje dooooooooooooo ...


poproszę o kontakt na maila: kigabet@interia.pl
wszystkim dziękuję za wspólnie spędzony czas, za obecność na moim blogu 
i miłe komentarze - mam nadzieje, że przynajmniej niektórzy zostaną tu na dłużej ;)

 a teraz zapraszam na bloga Art Piaskownicy ---> klik ... tam też są niespodzianki!

a u mnie też niedługo urodziny ...ósme! zaglądajcie :) szykuje dla was coś specjalnego

01.04.2016

detoks ...

 tak kochani robię sobie przerwę - nie ...nie znaczy, że mnie tu nie będzie raczej mniej, raczej inaczej
ten czas to taki okres, w którym muszę sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: co dalej?
bo jakoś tak zapętliłam się w swoim życiu ... bo niby scrapbooking a jednak nie to, choć to już 8 lat!

przemyślę, wrócę ... wiosna to dobry czas by doładować akumulatory nacieszyć się wiosną i córką <3
kocham to moje dziecko bezgranicznie, choć nie ukrywam samotne macierzyństwo JEST TRUDNE
ale walczę bo "będzie dobrze" ... musi być - trzeba tylko znaleźć właściwy kierunek i iść do przodu ...

ściskam was wiosennie leniwie ... zaglądajcie ... będę ...

31.03.2016

Wielkanoc (17/2016)

tak się złożyło, że w tym roku wykonałam wyjątkowo dużo kartek świątecznych
zamykając więc sezon ;) pokażę wam dziś ostatnią kartkę, która powstała z kiviowych papierów
utrzymana jest w nieco nietypowej kolorystyce: ciemna zieleń, beże i pomarańcze ...
na ciemno zielonej bazie nakleiłam dwa papiery: zielony "Cozy&WArma" i beżowy "Lacy Sunset"
dodałam grafikę z motywem ptaszka na jabłoni, na której nieco przekornie zwisło tekturowe jajo
jego ażurowy wzór uzyskałam z tzw" odpadów" z innych tekturowych wycinanek
z boku dodałam delikatną kwiatową kompozycję z bibułkowych róż, oraz
 ręcznie robionego kwiatka (ten pomarańczowy papier z kolekcji 
"Be Optimistic" po prostu KOCHAM!) kilka chlapań i karteczka gotowa :)


inspiracja projektantki Rapakivi ---> klik ...

prace zgłaszam na wyzwanie #47 Namaste ---> klik ...